Oczywiście nie opłaca się! Wiedzą to nawet dzieci… A może opłaca się wyleczyć chorego?! W żadnym razie..!
Dzieci nie są w stanie nawet zwrócić nakładów rodziców na ich wychowanie do dorosłego życia, a co dopiero dać księgowy zysk! Także wyleczony pacjent jest raczej porażką rynkową niż dodatnim bilansem korzyści. Zdrowy nie płaci, a umarły nie przyjdzie po leczenie.
Istnieje problem, nie tylko ideowy, ze zrozumieniem, o co w tym chodzi?! Obojętnie czy pojmujesz sprawę poprawnością polityczną – gospodarka rynkowa, czy niepoprawnie – kapitalizm… Coś jest nie tak!!!
Apologeci globalizacji i dyżurni komentatorzy ekonomiczni robią co mogą, żeby przekonać o niezwykłości i braku alternatyw dla obecnej wersji tego społecznego zastosowania modelu ekonomii. Udowadniają potrzebę zgody i jedyną szansę w robieniu tego, co należy! Oczywista miałkość intelektualna takich argumentów nie tylko wywołuje zażenowanie, ale każe szukać wsparcia w wiedzy dalej idącej niż przekonania konformistów. Nota bene: konformizm nie ma jakiejkolwiek wartości społecznie korzystnej! Impulsy rozwojowe tkwią zawsze w dyskursie i sceptycyzmie. Nie wierzysz? Poczytaj choćby „Palacza zwłok” (L. Fuks*) – już nigdy nie spojrzysz na konformizm z wyrozumiałością!
Sam czuję podobnie, że coś jest nie tak – sięgnąłem więc po kolejną książkę dotyczącą sporów o liberalizm ekonomiczny. Miałem szczęście tym razem i z pasją przedzierałem się przez strony pracy Tomáša Sedláčka, Ekonomia dobra i zła. W poszukiwaniu istoty ekonomii od Gilgamesza do Wall Street, Wyd. Studio Emka, Warszawa 2012. Książka została opatrzona wstępem Vaclava Havla, w którym przeczytamy m.in.:
„Skąd się wzięła ta nowa religia, jak czasami jest określana? Dlaczego jesteśmy tak bardzo uzależnieni od ciągłego wzrastania wzrostu i wzrostu wzrastania wzrostu? Skąd się wzięła i dokąd nas prowadzi koncepcja postępu? Dlaczego w tak wielu dyskusjach ekonomicznych pojawiają się obsesje i fanatyzm? Człowiek myślący musi zadawać sobie te wszystkie pytania, ale ekonomiści rzadko udzielają na nie odpowiedzi”.
Odpowiedź Sedláčka jest niezwykła i doczekała się nawet ponad 100 adaptacji teatralnych. Och, jak chciałbym to zobaczyć na scenie!
Takie książki znajduje się rzadko, a w tej dziedzinie zdominowanej przez księgowych lub/i monetarystów to prawdziwa perła! Po jej przeczytaniu już nigdy nie będzie jak przedtem! Dlaczego? Rzuć okiem Drogi Czytelniku na fragment:
„Prawdziwym ideałem filozofii stojącej za mainstreamową ekonomią jest nawet nie utylitaryzm, chociaż uważa, że z nim się utożsamia. Jest to teoria w najlepszym razie hedonistyczna. A czasami nawet i to nie. Różnica polega na tym, że dla hedonistów moralność była ważna” (s. 281).
I co? Ja zaczynam rozumieć dylemat opłacalności i zaczynam wierzyć, że nie trzeba niczego burzyć, ale wystarczy pomyśleć, by zmieniać świat na lepsze!
PS. Zamawiam właśnie kolejną książkę tego autora:
Tomáš Sedláček, Zmierzch Homo Economicus, Emka 2012
* L. Fuks, Palacz zwłok, wyd. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979
