Napisała do mnie Pani Elwira z Gądek zapytując: „Panie doktorze, czy człowiek może wpływać na poczucie czasu? Czy czas nas drąży jak robak, czy jednak można na niego jakoś kreatywnie wpływać? Mam przemiłe wspomnienia, które jednak onieśmielają mnie w każdej nowej sytuacji życiowej i boję się, że nie dam rady podjąć nowych wyzwań”…
Odpowiem krótko z konieczności, choć to problem znany człowiekowi od czasu jak zszedł z drzewa..:
Poczucie czasu jest dla człowieka umowne. W naturze regulują to procesy niezależne – pora dnia, pora roku. Człowiek nie ma to wpływu! Chcemy czy nie i tak nadchodzi noc po dniu i zima po jesieni, a wiosna po zimie..! Ale możemy także sami, w pewnych zakresach, wpływać na czas.
Ludzie potrafią także wpływać na własny odbiór poczucia czasu. Wyznaczają sobie na przykład reguły (czas pracy, czas wolny), albo nadają czasowi znaczenie – czas przyjemności, czas obowiązku. Wtedy mogą go przeżywać mniej lub bardziej sterowalnie, tzn. mogą mieć jakiś wpływ na przebieg czasu. Na przykład można osiągać satysfakcję z zaangażowania w pracę, albo cieszyć się jazdą na rowerze czy lataniem dronem…
Trochę inaczej to wygląda, kiedy ludzie wpływają sobie wzajemnie na poczucie czasu. Na przykład wspólnie przygotowując jakiś projekt, uroczystą kolację, albo namiętny wieczór. Tu wartość czasu zależy nie tylko od jednej osoby, ale ma także wymiar wspólnotowy. Od nas razem zależy, jak go wykorzystamy i jeśli nam na tym zależy, będzie to czas wspólnie ceniony i celebrowany dla tej właśnie wartości! Jeśli mamy przed sobą taki sam cel (wartość), to będziemy RAZEM starali się jak najbardziej, by to osiągnąć! Mówimy w tym zakresie o czasie w pełni wykorzystanym i czasie zmarnowanym. Ten drugi to ewidentne marnotrawstwo – strata. Chcemy o tym szybko zapomnieć, ale bywa też doświadczeniem, które pozwoli nam w przyszłości unikać podobnych, a w skrajnym przypadku – wywoła uprzedzenie kładące cień na podobne wydarzenia w przyszłości.
Poczucie czasu ma jeszcze jeden wymiar – mijania! Kiedy jest się dzieckiem czas płynie bardzo wolno, szczególnie kiedy się na coś czeka. Dziecko oczekujące wakacji, czy prezentów urodzinowych przeżywa męki z powodu wlokącego się czasu… Z wiekiem poczucie mijania przyspiesza odbiór czasu i nagle mknie on z zawrotną prędkością – to nie minuty i godziny, ale pory roku i lata jak wodospad zmywają szaleńczym nurtem nasze życie. Warto tworzyć na nim cenne zapory (jak Bóbr) i pielęgnować miłe chwile! Przeżywać je, delektować się smakując i wspominając później z poczuciem wartości – radości, szacunku i uznania. Bo, czy jesteśmy dumni z własnych osiągnięć czy nie do końca, to jednak tęsknimy za przeżyciami.
A życie jest za krótkie, by żyć samymi wspomnieniami – warto nie ustawać w budowaniu nowych 🙂 i celebrować kontakty z innymi, bo dzięki nim zawsze będziemy mogli przeżyć więcej niż sami! Nie traćmy optymizmu, ale przyjmujmy świat jakim on jest, chyba, że… możemy wpływać na relacje z innymi… Wtedy warto je docenić, bo można łatwo stracić!
